Serię "Na szybko..." zaczęliśmy raczej z niższego pułapu, chociaż zawsze mogło być znacznie gorzej (link tutaj). Dzisiaj będzie odrobinę inaczej, a co najważniejsze znacznie lepiej. "Dragon Warriors" nadal daleko do arcydzieła literatury fantasy, to po prostu dobrze napisana książka, która do komfortowego wczytania wymaga od nas delikatnego przymknięcia oczu...

Kto nie lubi smoków? Ogromne, magiczne bestie obdarzone ogromną wiedzą, żyjące od zarania dziejów, z jakiegoś powodu nierozerwalnie kojarzące mi się z power metalem. Z racji mojego umiłowania patosu (czym notorycznie wywołuję facepalm u Trika), postanowiłem wreszcie zająć się rzeczonymi poczwarami. Będzie dużo śmiechu, cycków, wzruszeń i romansów. Wszystko w imię dobrej rozrywki i miło spędzonego czasu. Nie przedłużając, pora zapolować na najciekawsze produkcje!

Ostatnio coraz częściej zamieniam ulubione visual novel na konsolowe jRPG. W przeciwieństwie do większości komputerowych książek są one dość długie, co pozwala mi się mocno wkręcić w rozgrywkę i przywiązuje na dłużej do jednego tytułu. Gdy okazało się, że możemy otrzymać kod recenzencki na Dragon Star Varnir, bez wahania go zamówiłem - jako że jest to produkcja z Galapagos RPG, miał na wstępie dużo większy kredyt zaufania. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych produkcji z tego cyklu, w które już wcześniej grałem, nie zawiodłem się i spędziłem miło kilkanaście godzin przez ekranem PS4.