Daily Basis #160 – Boberski i walentynki

Wszyscy wiemy jaki jest dzisiaj dzień i zapewne nikt nie uważał, że tematem notki będzie cokolwiek innego niż święto pojeban…ekhm zakochanych. Przez chwilę myślałem, żeby napisać coś o czarnej magii, ofiarach z żywych istot i piekielnych rytuałach, ale jednak temat tandetnych serduszek i wszechobecnego, wkurwiającego różu wygrał! 🙂

Od razu zaznaczam, że nie daję Trikowi kwiatów, nie wręczamy sobie czekoladek w kształcie serca i nie jemy tego dnia romantycznych kolacji przy świecach. Po pierwsze gremlin nie lubi ciętych roślin, ponieważ szybko umierają, a po drugie trzeba być dla siebie życzliwym, romantycznym i kochanym przez cały rok, nie kurwa tylko jeden jego dzień! Walentynki to święto lenistwa i festiwal Sebixów chcących zaruchać olśnione nimi grube Karyny. Jeżeli jesteś kolesiem, który właśnie kupił w biedrze kwiaty, wino i czekoladki, a teraz podąża do domu z uśmiechem na ustach, jedynie udowadniasz mój punkt widzenia. 😛

Naszą jedyna tradycją na 14go lutego jest zamówienie pizzy, zazwyczaj był to placek w kształcie serca z telepizzy (akceptowalny i nawet zabawny poziom tandety), jednak dzisiaj postawiliśmy na wersję włoską z jednego z osiedlowych lokali. Jakiś czas temu zaprzestaliśmy zupełnie zamawiania żarcia, dlatego taka okazja jest tym bardziej wyjątkowa. Po sytym posiłku zrobiliśmy sobie trening, a później jeszcze odrobinę więcej treningu. Sumarycznie wyszedł zajebisty dzień, chociaż poza pizzą nie różnił się za bardzo od innych niedziel. Liczę, że zaczailiście aluzję 😛 Wasza partnerka/partner są nimi nie tylko w jednym dniu lutego, dlatego również przez całą resztę roku trzeba dbać i nie można się opierdalać! Zanotować, przyswoić, WYKONAĆ KURWA! 😀

To tyle ode mnie w tą walentynkową sobotę, do następnego…

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
PolishEnglishJapaneseDutchFrench