Daily Basis #159 – Boberski i MacBook Pro

Dzisiaj miałem wyprawę do miasta, co było trochę straszne biorąc pod uwagę, że nie opuszczam za często mojego domowego fortu 😉 Może pominąłem jakąś apokalipsę zombie, czy inną katastrofę (nie naszego rządu w to nie wliczam :P). Ku mojej uldze po wyjściu nic mnie nie zjadło, a świat nadal grzecznie się kręcił dlatego udałem się do mojego celu  – autoryzowanego serwisu Apple…

Trikowy komputer w końcu trafił do serwisu, powinno się to stać już dawno temu ale jesteśmy leniwi, a jedyny dostępny obecnie serwis jest w drugim końcu miasta. Komputer miał wadę fabryczną przez co klawiatura potrafiła podwajać litery, albo nie działać w ogóle. Dodatkowo sprzęt miał problemy z ładowaniem, a każde wyłączenie lub rozładowanie baterii rozpoczynało konkurs: czy uda się ponownie włączyć to zjebane kurestwo.

Historia sprzętu też jest ciekawa sprawa, bo Trik ma go ze swojej wcześniejszej roboty. Firma miała taki „fajny program”, w którym oferowała pracownikowi wybrany komputer i odliczała z jego pensji, co miesiąc małą kwotę. Po 2 latach płacenia komp przechodził na własność osoby. Niestety ww. maszyny były chyba odpadami z fabryk, bo rozpierdalały się co chwila i każdemu. Oczywiście nikt się słowem nie odzywał bo „dobra firma” pokrywała część kosztów… W chuj dobry układ, nie dość że gremlin musiała dopłacić niemałą kwotę jak odchodziła z firmy żeby móc zabrać macbooka ze sobą (jakiś baran, jeden z drugim podrapali się po durnych głowach i wyliczyli chujnie), to jeszcze os samego początku pierdolił się na potęgę i wkurwiał wszystkich. Tak czy tak, kompa się naprawi, za to niesmak po rżnięciu w chuja ww. pracodawcy zostanie na całe życie…

To tyle ode mnie w tą serwisową sobotę, do następnego…

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
PolishEnglishJapaneseDutchFrench