Daily Basis #73 – Boberski i zupa porowa

Dzisiejszy wpis odrobinę niekonwencjonalny, ponieważ udało mi się opanować pradawna sztukę alchemii, konkretnie mam na myśli transmutację. Dokonałem niemożliwego i zmieniłem zupę porową w ogórkową. Zapytacie jak tego dokonałem? Czytajcie dalej…

Zupa porowa na trzeci dzień od ugotowania zaczyna smakować kwaśniej niż pierwszego. Oczywiście to kwestia tego, że na ostatnią noc nie wsadziłem jej do lodówki, a od jakiegoś czasu w bloku nam grzeją 😛 Jak dla mnie smakowała tak samo dobrze, a nawet lepiej bo lubię bardziej kwaskowe nuty. Niestety Trik stwierdziła, że jestem baranem bo po raz kolejny odwaliłem coś z jedzeniem, co spowodowało delikatnie mówiąc drastyczną zmianę jego smaku. W każdym razie bakterie w kiszonkach to najlepsze prebiotyki, ja po prostu dbam o jej układ pokarmowy! Niewdzięczny gremlin!

Nie ukrywam, że w przeszłości zdarzyło się raz czy dwa zjeść coś na granicy przydatności. Gremlin zawsze wtedy mi wypomina brak zapachu i w ogóle, że jestem upośledzonym cymbałem. Ja po prostu mam dużo większą tolerancję, lekko podśmierdujące mięso, po odpowiednim przyprawieniu i długim pieczeniu jest wyborne. Następnego dnia też jakoś łatwiej iść do klopa, czasami nawet tego samego 😛 Tak serio to zazwyczaj problem pojawia się w momencie, w którym mój mózg oleje jakąś informację (np. filet z kurczaka w lodowce), wtedy trafia ona do strefy ignorancji i wychodzą cyrki. Nie marnujemy jedzenia, dlatego kilka razy przez moją głupotę mieliśmy makaron z padliną z kurczaka, zamiast piesi 😛

To tyle ode mnie w ten porowy czwartek, do następnego…

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
PolishEnglishJapaneseDutchFrench